Zanim dasz mężczyźnie do ręki broń, naucz go tańczyć.

Na początek :
Podsumuję, nie widzę się jako Ucznia Szkoły Tańca Towarzyskiego - w kwestii Tańca wobec siebie pozostałem bezkrytyczny (niebojący się)...
Ponownie "kategoryczne" moje zdanie przeciw przemocy. W tytule przytoczyłem przysłowie bałkańskie, i rozwinę temat, z przeze mnie doświadczonego punktu widzenia.
Nasze Życie, to przyjemności i obowiązki. Taniec też należy do dualnej puli naszych aktywności. Trzeba zauważyć, że taniec, to aktywność zwykle "oficjalnie towarzyska", co oznacza, że skupia i wiąże społeczności, ale też podkreśla szacunek i zawiera "potrzebę ogłady", czyli kultury gestu.
Opinia "świetny tancerz", "świetna tancerka", to kategoria wyróżniająca towarzysko, ale gdy "moją Partnerkę" proszą do tańca, podkreślają tak, Jej atrakcyjność, zachowawszy "umiar w geście".

Widzimy więc : przyjemność i interakcja społeczna...
Ja (z wcześniejszych treści) najpierw tańczyłem, i później poznawałem techniki obrony bezpiecznej egzystencji. Oznacza "to", że umiem zaprzeczyć, albo potwierdzić, prawdziwość przysłowia. A mam Wam do przekazania następujące argumenty, za prawdziwością :
Tańcząc, doświadczamy (jeżeli) poodczas dorastania, że dorosłość w zbioorze swych relacji społecznych, oferuje Uroki. I skoro społecznie te Uroki organizujemy, później, w każdej społeczne sytuacji zagrożenia, podejmiemy (czysto) odruchowo (jak kto woli) instynktownie, czynność obrony związków społecznych, które uznajemy za wartościowe.
Szacunek i prestiż, takie relacje związków społecznych i partnerskich, uznaje każdy tancerz. Na wspomnienie tańca, i konwersacji każdy będzie unikał stanów społecznych, niesprzyjających organizowaniu się w towarzystwo tańczące.

Kontynuując!?! czyli: >>>