Recenzja po części retrospektywna, spektakli Ewy Ignaczak

Pan Padsiadło "żeź umie", a ja się poduczę. Treść też satyryczna, ale nie bezpodstawnie.
Spotkawszy przed trzydziestu (i więcej) laty, teatr (wtedy grupę teatralną) Stajnia Pegaza, wziąłem scenicznie udział w dwu spektaklach Ewy Ignaczak i młodzieży "Stajni...".
Wstecznie uświadomiłem sobie, że przebywałem "tam", dysponując umiejętnością dochowania, postulowanej przez Witkacego, "czystej formy", którą banalnie zwą "profesjonalizm".
Dzisiaj też, a także wspomiinając, uznaję, że skecze, które stają się skutkami reżyserii tej Artystki, nie były miejscem na "brak prywatności", bo "czysta forma", okazuje się tego typu rozwiązaniem teatralnym.
Nie rozstrzygnę, czy prywatne wypowiedzi Ewy, za pośrednictwem sceny, trzeba nazwać naturszczyzmem, tyle tylko, że prywatność, to fakt. A skoro "zaangażowana wypowiedź", to nikt, też Aktor, który przecież "to" cytuje, nie może bezdusznie pozostać zdystansowany.


Najtrudniejszym zadaniem aktorskim, powdczas "współpracy" było utrzymanie tonu infantylnego, a dzisiaj moją wiedzą po tym spotkaniu, okazuje się wniosek :

-nie pozwalaj sobie, naruszać czyjegoś sakrum. Co pozostaje skutkiem kultywowanym. Bo skoro nie umiesz się wypowiedzieć, to milcz...



Jedyny Autor: Andrzej Fejster.