Prawda o moich wyborach tanecznych...

Moje tańczenie, to okazje "przed laty". Najintensywniej wspominam "kolonijne dyskoteki", a później...? No cóż, później "widziałem", sam niezaangażowany w relacje partnerską (miałem inną koncepcję = o "tym" kila zdań później), że Dziewczęta Swym Chłopcom, oferowały Lojalność i naruszanie tak delikatnej równowagi, mnie nie dotyczyło. Nie "bawiłem" się cudzymi emocjami...
Za to, dostrzegałem, iż każde "zaproszenie do tańca" miało być, perspektywiczne = nigdy nie zapraszałem, Dziewcząt, których "bym nie pokochał".
Dla czego nieobojętny był mi "potencjał" wspólnego tańca...? :
Kiedyś (dorastając) poczytałem (ze skupieniem) książkę nieprzygodową "o dorastaniu". Była to książka, którą Moja Siostra, wypożyczyła na temat lekcji "Przygotowanie do Życia w Rodzinie".
Książka zawierała rozdział, o różnicach

postrzegania między Chłopcami i Dziewczętami, kwestii seksuologicznych. Było "to" "wczesne czytanie", bo liczyłem 13 lat.
Dowiedziałem się o tym, iż Dziewczęta "angażują się emocjonalnie" i wcześnie potrzebują "emocjonalno-bytowej" stabilnej perspektywy.
Po poczytaniu "tej treści", Szanowałem Potrzeby Dziewczęce i nie naruszałem np. obietnicami, adorowaniem, prezentami, "trzeźwości perspektyw" Koleżanek. A "to" dla tego, że nie założę Rodziny.

Jedyny Autor: Andrzej Fejster.