Niedojrzały prestiż, ten to "mój chłopak"

Było "to" w Myślenicach, ponownie kolonijna okazja. Moją Cechą kultywowaną też współcześnie, pozostaje unikanie sytuacji "Salomonowych werdyktów".
Trochę naciągając skojarzenie :
-Było Ich Dwie, Joanna i Anna. A ja "Obiektem Ich Westchnień" ("niewinnych" przecież w wieku około dwunastu lat).
Wspominam, doniesienie o "sprzeczce Koleżanek", "która z nas to Dziewczyna Andrzeja". Gdy otrzymałem kartkę z zapytaniem, o to bym rozstrzygnął "spór" - przecież "jako już niebojący się" , "tańczyłem z obiema"... Odpisałem, że uznaję Was za Swoje Koleżanki, i "nie widzę kwestii spornej" (nieprecyzyjnie, ale z zachowaniem intencji wypowiedzi, cytując).
Wspomnę niezaprzeczalnie, że gdy poprosiłem do "wolnej melodii" Joannę (Asię), przytuliła się do "mego torsu" (cherlawego - byłem słabowity, do około dziesiątego roku życia), i położyła głowę na moim

ramieniu, pomyślałem : (ponownie przypisuję intencję, a nie formę : ) -Asiu Ty nie żartujesz, Ty się hmm dojrzale tulisz...
Do dzisiaj zdarzyły mi się ze trzy sytuacje tak obiecującej bliskości.
Joanna napisała do mnie kilka listów. Odpisałem, na nie więcej od jeden - nie czułem po kolonii zobowiązania, ni potrzeby rozwinięcia znajomości.
To było Zbyt Wczesne.

Jedyny Autor: Andrzej Fejster.