Nie umiałem liczy, co implikuje, że (chyba) przed przedszkolem.

Dziwią mnie dwa aspekty, tych wspomnień. Ale mniej dziwi mnie dzisiaj, pierwszy z wymienianych:
(=) to, że umiem wspomnieć, Led Zeppelin i wtedy oceniałem : te jęki Jimmy Page-a, nie były Muzyczne. A dorastając, kontestowałem się, słysząc (tańcząc...?) te utwory. Z kolei teraz, w połączeniu ze sfilmowanymi postaciami Muzyków, ponownie niechętnie...
(=) "Hit the Road Jack", wspominam jako spoglądanie na wysoko stojące radio, że gra (ale "że..." mnie nie dziwiło), a "grało" niekiedy obok "Yellow Submarine". Dziwi głęboka jakość precyzji tych wspomnień.
Nie mieliśmy (przed 1970 r.) telewizora. Jedną z szafek, dekorowało "radio z magiczny okiem" - dzisiaj już wiem, że "lampki neonowej". Tranzystorowe (hmm już!) radio, było czerwone i "niklowane", bo (też) już imitowała "to" technologia tworzyw sztucznych.

Nie zachęcano mnie do tańca i śpiewania - z siebie, też nie próbowałem.
Teraz (redagując) wspomniałem, chwile u sądującej Babci - nagrywanie przez "wujka Ryszarda", ale to już gdy 5 lat młodszy Kuzyn, (syn wujka), umiał stać przed mikrofonem. = czyli inny kontekst, w innym "linku".

Jedyny Autor: Andrzej Fejster.