Lekceważąca nazwa, a młodzież ośmielona - rozstrzygnij Czytelniku.

Pierwszym "krokiem" tanecznym, którego uczyłem się, był wyglądający "folklorystycznie", ale dla "rytmów dyskotekowych" "dość", był krok kojarzący mi się współcześnie "że" "gest najprostszego podcięcia Judo". Tańcząc nie dotykało się ( he he ) "drugiego" = bo wiecie - miałem 10 lat...
Późniejsze o 3, 4 lata, tańce, wyglądały już "sprawniej", bo bez onieśmielenia - i... "nowomodnie" :
"deptanie kapusty" = nazwa którą "zniesmaczony zapoznałem" już kilka lat po tych dyskotekach. !!! -Przecież tak gorliwie uczyłem się "tego" !!!
Umiem wspomnieć kilka Imion Koleżanek; żadnego Nazwiska; Kolegów tylko twarze (też nie Wszystkich).
Kolonijne Towarzystwo, spotykało się póki wakacje i pogoda, też po powrocie, w Trójmieście.
Nie chcę Was obrazić, bliższe mi były spotkania ze szkolnymi Kolegami, i Koleżankami, mimo że w klasie, różnie bywało...

Jedno rozumiem wobec oglądu roztańczenia otaczających środowisk :
Powtarzając się - bezkrytycznie ośmielony, dyspoonuję łatwością towarzyskiej rozmowy, zabawy nie tylko przy stoliku, i dyskretnie podpowiem : "zaproszenia do zabawy w Tańcu" się nie celebruje. Takie zaproszenie, to nie wyniosły gest "samca alfa", tylko "kulturalne okazanie nieprzesadnej wrażliwości na wdzięk".

Jedyny Autor: Andrzej Fejster.