Ależ oczywiście, nie wspominam "chwil nabycia".

Będzie o "uzupełnianiu Kolekcji" z praktycznym zadaniem.
Utwory pojawiały się najczęściej, gdy Prezenter wygłaszał Tytuł i "Wykonawcę", przed "którymś" słyszeniem, Utworu Zwracającego Uwagę.
Gdy dysponowałem komputerem "klasy zgodnej z PC", pojawiły się "głośniki", czyli możliwość słuchania Muzyki z CD.
Dążenie do użytkowania komputera, łączyło się już, ze świadomością "Autorom się Płaci.". Implikowała ta świadomość, odrzuceniem z paranoiczną dokładnością, źródeł "bezpłatne" (zwykle "sieciowe").
Rygor był wymagający, bo dopiero po czterdziestce, pojawiły się "w kieszeni", zaoszczędzane fundusze, na oryginalne licencjonowane płyty.
Pierwszymi nabytkami z półek Sklepów Muzycznych, pozostają "pewniaki", czyli płyty wspominane z dawniej nagrywanych kaset kompaktowych, kojarzone jako, według mnie „bezterminowo Atrakcyjne”.


Chętnie tu napiszę o kilku zaletach, przeważających ocenę na Tak Prestiżową.
„Love over Gold” Dire Straits - pierwsza albo druga płyta, gdy obie z „Genesis” Genesis, wyemitowano „dla audiofili” (po „teście kanałów stereo”) w Audycji, Drugiego Programu „Wieczór Płytowy”. (Jak Czytasz – nie tylko „Wolna Europa”...).
„Love over Gold”, to płyta w pierwszej wersji „winylowa”. Cóż za różnica? : Trzeba „oobrócić nośnik”… Moją kasetę (chyba „Fuji”), też „musiałem” obracać… Znający treść tej Płyty, wiedzą o dwu Utworach, jej początku : „Telegraph Road” i „Private Investigation”, że Doba Muza. A ja po kilku latach słuchania, dosłyszałem, koncepcyjną kontynuację „na drugiej stronie”.

Kontynuując!?! czyli: >>>